Nowoczesna drewniana stodoła - czy warto?
Nasze doświadczenie z mieszkania z perspektyw czasu.
W maju 2015 roku postanowiliśmy, że dużą część naszego czasu a zatem i życia, chcemy spędzać w pobliżu przyrody. Marzyło się nam miejsce, gdzie będziemy mogli rano pić kawę na tarasie, słuchać śpiewu ptaków, a na spacer do lasu będziemy mogli wyjść prostu z domu.
Ponieważ mieszkamy na Podlasiu – wybór nie był na początku prosty. Nasz region słynie z przeuroczych małych wsi osadzonych wśród lasów, rzek oraz jezior przez co został nazwano go zielonymi płucami Polski. Mamy tu aż 4 wyjątkowe kompleksy leśne – Puszczę Knyszyńską, Puszczę Ladzką, Puszczę Białowieską i Puszczę Augustowską.
Po miesiącach poszukiwań, nasz wybór padł na Białowieżę. Białowieża, której wielu nie trzeba przedstawiać – jest według nas jednym z najpiękniejszych przyrodniczo miejsc w Polsce. Z dziką przyrodą, rzadkimi gatunkami ptaków oraz wolno żyjącymi żubrami – jest po prostu rajem dla miłośników natury. Nie bez znaczenia był też fakt, iż znaleźliśmy tu wyjątkowe miejsce. Położone na obrzeżach wsi, przy kameralnej ulicy, z otwartym widokiem na 1.5 h łąkę i ścisły rezerwat. Widoki w, których zakochaliśmy od pierwszego wejrzenia.
Następny krok – to oczywiście postawienie wymarzonego domu. Braliśmy pod uwagę głównie dwie opcje – albo tradycyjna podlaska chata – albo dom w stylu nowoczesnej stodoły. Bo długich dyskusjach zdecydowaliśmy – budujemy stodołę! Dlaczego? Bo tylko wielkie przeszklenia mogły pozwolić nam obcować z przyrodą za oknem w sposób dosłowny i dać nam możliwość obserwacji natury za oknem bez względu na porę roku i pogodę.
Nad projektem pracowaliśmy wspólnie z architektem co pozwoliło nam osiągnąć efekt o jakim myśleliśmy. Naszym głównym założeniem – oprócz wspomnianych w salonie przeszkleń do sufitu – było to żeby dom był zbudowany z naturalnych materiałów a swoją architekturą oraz drewnianą elewacją – wtapiał się w otaczający krajobraz i wiejską zabudowę.
W trakcie projektowania, okazało się że wyzwaniem jest usytuowanie działki względem stron świata. Zgodnie z budowlanymi założeniami, idealne położenie budynku to takie które podąża za słońcem. Innymi słowy – wnętrza, w których przebywamy najdłużej, jak salon czy otwarta kuchnia – najlepiej usytuować od strony południowej lub zachodniej, aby mieć jak najwięcej korzyści z naturalnego światła, zaś pomieszczenia, które nie wymagają dobrego doświetlenia (np. łazienki), powinny znaleźć się od północnej lub wschodniej strony.
W naszym wypadku okazało się że najbardziej widokowa strona na której nam najbardziej zależało, ta na której planowaliśmy przeszklenia – to strona północna! Jednak podjęliśmy to ryzyko ponieważ widok na łąkę był dla nas priorytetem.
Dom został ostatecznie wybudowany w technologi szkieletowej, z certyfikowanego drewna, pokryty elewacją z modrzewia syberyjskiego oraz antracytową blacho dachówką na rąbek.
Na wielki plus:
1. okazało się że jednak osadzenie budynku w stronę północną było strzałem w dziesiątkę! Dzięki temu wielkie okna nie nagrzewają się od słońca, co w praktyce utrudniałoby korzystanie z salonu przez większość dnia. Chyba że zamontować rolety lub zasłony, co w przypadku górnych skośnych szyb nie byłoby ani estetyczne, ani praktyczne…W salonie i kuchni i tak jest dużo światła, poniewaz jest dużo okien. A my możemy obserwować żubry na łące, łanie, sarny czy lisy przebiegające przez działkę.
2. technologia szkieletowa – szybkość budowy oraz doskonała termoizolacja, która sprawdza się zimą nawet w wielkie mrozy – dom szybko się nagrzewa i trzyma temperaturę.
3. koza z rurą wyeksponowaną rurą spalinową zapewnia szybkie rozchodzenie ciepła w salonie w chłodne dni.
Na minus:
ze względu na technologię szkieletową budynek na początku mocno pracuje, pomimo że nasz jest posadowiony na płycie fundamentowej. Niestety przez pracę ścian, mamy w wieku miejscach niezbyt estetyczne pęknięcia, ale w ostatecznym rozrachunku to szczegół, do naprawienia przy najbliższym remoncie.
Ani plus ani minus – po prostu kwestia osobistych preferencji – szarzenie elewacji. Przez pierwszy rok elewacji modrzewiowa wyglądała oszałamiająco – teraz jednak z czasem zaczyna zmieniać kolor i jest to proces, który następuje równomiernie ponieważ zależy od ekspozycji deski na światło oraz deszcz. Nam się jednak ten efekt podoba i na razie nie planujemy jej odnowienia, ponieważ chcemy aby budynek jeszcze bardziej wtopił się w naturę.
Jeżeli chcecie sami sprawdzić jak się mieszka w takim domu i mieć własne zdanie – zapraszamy was o każdej porze roku.
Jakie są nasze doświadczenia z użytkowania domu pod dwóch latach?

